Jak to się dzieje że rolowanie piankowym wałkiem może być skuteczną metodą regeneracyjną?

Wracasz z ciężkiego treningu lub wycieczki w góry?  Co poza nawodnieniem organizmu oraz uzupełnieniem substancji odżywczych warte było by jeszcze do zrobienia? Duża grupa osób pewnie wskaże, by wysłać zdjęcie na facebook, ale część właśnie powie by zabrać do ręki rollera. A dlaczego? Właśnie o tym dzisiaj porozmawiamy.

Jakie są skutki rollowania?

O tym, że taka forma potreningowej aktywności może mieć wiele korzyści nie trzeba za bardzo przekonywać. Przede wszystkim po aplikacji czujemy mniejszą bolesność powysiłkową, a tym samym mniejsze odczucie mikrourazów potreningowych (tkz. DOMS) i szybszy powrót do sprawności. Również czasem spotyka się zwiększenie zakresu ruchomości w danym rejonie. Rollera również skutecznie możemy stosować do auto-mobilizacji odcinka piersiowego. LINK

Jak to działa?

Tutaj zaczynają się małe schodki. Przeglądając badania naukowe nie można jednoznacznie stwierdzić jaka jest główna przyczyna skuteczności. Jedna z teorii twierdzi, iż poprzez ucisk na naczynia krwionośne powodujemy tymczasową ischemie (czyli niedokrwienie) by po zwolnieniu ucisku wyniku podciśnienia nastąpił lepszy przepływ krwi z substancjami odżywczymi. Poniekąd tłumaczyło by skuteczność techniki patrząc pod kątem DOMS. Lepszy przepływ krwi spowoduje lepsze odprowadzenie metabolitów powodujących lokalny stan zapalny, który pobudza bólowe receptory.

A co z tą powięzią? Czy rolowanie potrafi ją „odkleić”?

Część badań skłania się ku tej teorii lecz zaznacza się że często działanie rollera jest zbyt powierzchowne i niedokładne. Powięź to sieć bardziej rozbudowana niż siatka którą bierzemy na zakupy. Przejeżdżanie rollerem tylko w jednym kierunku nie powoduje zbyt spektakularnych efektów pomiędzy warstwami powięzi. Oczywiście częściowo pewnie jest część racji w tej koncepcji.

Wpływ na centralny układ nerwowy

Część ludzi skłania się najbardziej ku temu wyjaśnieniu. W organizmie istnieją różne metody inhibicji (zmniejszeniu) dolegliwości bólowych. Jedną z nich to Diffuse Noxious Inhibitory Control (DNIC), polegającą na tym że impulsy bólowe przemieszczają się z części obwodowych przez rdzeń kręgowy do naszej centrali czyli do mózgu. W tej bazie dowodzenia podejmowane są decyzje co dalej robić, wysłać pobudzenie czy właśnie zahamować reakcje bólową. Zastanawiałeś się może jak to jest że podczas walki, niektóre osoby doznają poważnych kontuzji, a dopiero po pewnym czasie okazuje się jak poważny jest ich stan? Właśnie poniekąd to dzięki DNIC jest to możliwe.

W trakcie rolowania uciskając wałkiem na nasze tkanki wywołujemy często pewną dawkę bólu, można powiedzieć że jest on takim „dobrym impulsem bólowym”  wpływając na nasz centralny układ nerwowy. Centrala po analizie, iż nie jest to czynnik wywołujący uszkodzenie tkanek wysyła impuls hamujący powodując tym samym wyciszenie reakcji bólowej. Oczywiście jest to wynik tymczasowy, jedno rolowanie nie spowoduje że znowu damy rade przebiec maraton czy wejść na Rysy tego samego dnia.

Warte nadmienienia jest fakt, iż jeżeli doszło do ostrego urazy tkanek takie działanie nie będzie miało miejsca. Powstanie wtedy nadwrażliwość tkanek i wyzwolenie reakcji bólowych.  Uff, to już koniec tego „skrótu”  z neurologii.

Podsumowanie

Rollowanie jest dobrą metodą na regeneracje po treningu czy wspomożenie rehabilitacji. Pewnie nie ma jednego idealnego wytłumaczenie dlaczego ta metoda działa lecz jest to suma wielu składowych. Co nie zmienia faktów, że po treningu warto trochę wspomóc nasz organizm.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *